EnglishGermanPolishRussian
Home » Medycyna » Medycyna estetyczna » Peelingi medyczne – rozmowa z Dr n. med. Anną Okruszko

Peelingi medyczne – rozmowa z Dr n. med. Anną Okruszko

Małgorzata Maksjan: „Hot or not – gdzie laser nie może, tam Skin Tech pomoże.” – z takim wykładem wystąpi Pani Doktor podczas szkolenia dla lekarzy Skin Tech Experts Day w Warszawie. To od początku: gdzie i kiedy „laser nie może”?

Dr n. med. Anna Okruszko: Najpierw chciałabym podkreślić, że zabiegi laserowe zajmują bardzo ważną pozycję w nowoczesnej praktyce medycyny estetycznej. Ja, w codziennej pracy w Klinice EstMed, również korzystam z możliwości laserów. Są jednak takie miejsca, jak: górna powieka, czy głębokie zmarszczki górnej wargi, gdzie sięgające do warstwy siateczkowatej skóry peelingi fenolowe dają znacznie lepsze efekty.

MM: Zapytam trochę przewrotnie: gdy słyszę określenie „kosmetyki medyczne”, to zastanawiam się, czy nie jest to trochę antylogia, oksymoron. Bo jeśli kosmetyk, to nie lek. Jeśli lek, to już nie kosmetyk… Więc czym są produkty Skin Tech?

AO: Ma Pani rację. Termin „kosmetyk medyczny” nie jest usankcjonowany. Natomiast istnieje on w naszym słowniku, w celu podkreślenia specyficzności działania danego kosmetyku. Kosmetyk może mieć określone stężenie substancji aktywnych, niższe niż lek. W produkcji kosmetyków medycznych skupiamy się na wąskim obszarze działania (np. napięcie skóry, drobne zmarszczki, przebarwienia, zmniejszenie lub powiększenie objętości komórek tłuszczowych), a nie – ogólnie – na szerokim wachlarzu działania. Poza tym „kosmetyki medyczne” są zazwyczaj produkowane przez firmy tworzące produkty o rejestracji medycznej, jako „specjalistyczna pielęgnacja domowa po określonych zabiegach medycznych”. Są one również przebadane pod względem rzeczywistego, a nie przewidywanego efektu działania, bezpośrednio w laboratorium firmy. Wielokrotnie gościłam w fabryce firmy SkinTech i na własne oczy widziałam, jak taki proces przebiega. Najpierw tworzona jest receptura według dostępnych publikacji naukowych. Na wstępie przeprowadza się szereg testów laboratoryjnych. W końcowej fazie na ochotnikach sprawdzana jest skuteczność działania kosmetyku. Dokonywane są też pomiary na zaawansowanych urządzeniach. Dopiero gdy kosmetyk przejdzie próby laboratoryjne, próby skuteczności i próby bezpieczeństwa u ludzi, jest wprowadzany do produkcji. Ważny jest też zespół pasjonatów którzy oddają się tej pracy. Na koniec otrzymujemy produkt który jest efektem pracy wielu ludzi, jest sprawdzony, bezpieczny i – co najważniejsze – efektywnie działający.

źródło: EstMed

MM: Podczas szkolenia „Easy Peels are easy” mówić Państwo będziecie o peelingach medycznych (do kosmetyków ochronnych też kiedyś wrócimy w rozmowie, bo wiem że warto… może podczas Wirtualnego Studia – pierwsze wydanie już 7. października / przypis red./). Czym peeling medyczny różni się od peelingu dostępnego w drogerii? Jakie są właściwie jego zadania?

AO: Podstawową różnicą jest stężenie preparatów aktywnych (w tym przypadku kwasu TCA i fenolu), i – co za tym idzie – głębokość działania. Schodząc do odpowiedniej warstwy skóry uzyskujemy inne efekty peelingów. Drogeryjne peelingi pozostają w strefie działania martwego naskórka. My schodzimy niżej, do warstwy brodawkowatej skóry, a w przypadkach głębokich zmarszczek – do warstwy siateczkowatej. Dzięki temu nie skupiamy się na złuszczeniu naskórka, tylko na przebudowie skóry.

MM: Czy efekt peelingu medycznego nastąpi szybciej i utrzyma się dłużej, niż „domowego”?

AO: Peeling domowy jest częścią codziennej pielęgnacji. Rozjaśnia i pomaga utrzymać świeży wygląd skóry. Nie wpływa on zasadniczo na skórę właściwą, nie ingeruje w jej struktury, pozostaje na poziomie naskórka. Peelingami medycznymi rozpuszczamy powierzchowne warstwy skóry schodząc do poziomu, gdzie realna staje się możliwość odbudowania jej struktury, zmniejszenia zmarszczek i poprawy napięcia.

MM: Oczywiście peelingi medyczne różnią się między sobą tak samo, jak „domowe”… Czym właściwie się różnią? Czy możemy mówić o „wskazaniach” do konkretnego produktu?

AO: Różnice polegają przede wszystkim na składzie, przeważnie: rodzaju kwasów oraz ich stężeniu. Proste przykłady: np. kwas salicylowy najczęściej wchodzi w skład peelingów stosowanych przeciwtrądzikowo, kwas azalaleinowy stosujemy w redukcji przebarwień, kwas TCA w odmłodzeniu twarzy, fenol w redukcji głębokich zmarszczek. Oczywiście jest to ogromne uproszczenie, gdyż bardzo ważne jest to, w jakim podłożu kwasy są rozpuszczane i ich stężenie względem siebie. Obecnie w peelingach bardzo rzadko spotkamy jedną substancję. Zazwyczaj jest to połączenie kilku kwasów i tzw. bazy czyli substancji wchodzącej w skład roztworu, w którym kwasy są rozpuszczane. To wszystko ma wpływ na zdolności penetracyjne, a więc na skuteczność i bezpieczeństwo.

MM: Peelingi medyczne wykonujemy jednorazowo, czy w serii?

AO: Głębokie peelingi zazwyczaj wykonujemy jednorazowo. Te bardziej powierzchowne, w serii. Dużo zależy od skóry pacjenta oraz od efektu, jaki chcemy uzyskać. Omawiamy to zawsze z pacjentem.

MM: Moja ostatnia przygoda z TCA kosztowała mnie sporo przejść… zwłaszcza w sklepach i na ulicach, kiedy teatralnym szeptem wiele osób obok mnie mówiło „musi być chora” albo „mąż ją pobił”… Na co musimy się przygotować, decydując się na peeling medyczny? Czy to boli? Czy zawsze lepiej wziąć sobie po zabiegu kilka dni wolnego?

AO: Bardzo ważne jest, aby pacjent został uprzedzony, jak będzie wyglądał okres po peelingu. Jak długo będzie trwał. I żeby się do tego przygotował. Początkowo obserwujemy zaczerwienienie, następnie zbrązowienie plam, na końcu łuszczenie. Peeling sprawia, że wprowadzamy skórę w kontrolowany stan zapalny i tak właśnie wyglądamy po peelingu. Czas, to zwykle do siedmiu dni. I nie boli, ani podczas wykonywania, ani podczas działania.

MM: Skoro wspomniałyśmy o TCA – to jest peeling, którego działaniem jest „głęboka odbudowa skóry”. Jak głęboka i na jak długo? Pomoże nam np. pozbyć się zmian trądzikowych?

AO: Peelingi TCA wspomagają leczenia trądziku, ale głównie mają charakter odmładzający. Zmiany regeneracyjne są trwałe. Oczywiście, peeling usunie nam zmiany będące skutkiem fotostarzenia, ale samego starzenia nie powstrzyma.

źródło: EstMed – chemiczna blefaroplastyka

 

MM: Są takie okolice twarzy, dla których słowo „peeling” wydaje się nie do końca dedykowane… ale jednak są delikatne peelingi dla okolic oczu. Jakie efekty nimi uzyskujemy?

AO: Peeling nie do końca słusznie kojarzy nam się z produktem złuszczającym. A peelingi medyczne, głębokie, mają przede wszystkich właściwości regenerujące i odbudowujące, poprawiające napięcie, co w okolicy oka jest bardzo pożądane.

źródło: EstMed

MM: Ostatecznie: kiedy peeling (i jaki), a kiedy (i do czego) laser?

AO: Niektóre wskazania do wykonania zabiegu laserowego i peelingu pokrywają się, np. redukcja przebarwień. Laser sprawdza się w redukcji nierówności skóry, blizn różnego pochodzenia, stymulacji odbudowy kolagenu. Obie metody sprawdzają się w pobudzeniu produkcji kolagenu i przebudowy skóry, ale działają w innym mechanizmie. W rozsądnie ułożonym planie odmłodzenia skóry znajdzie się więc miejsce zarówno na zabiegi laserowe, jak i peelingi. I to da nam synergistyczne działanie. Peelingi fenolowe dają spektakularne rezultaty w redukcji głębokich, utrwalonych zmarszczek oraz poprawy napięcia górnej powieki. Lasery sprawdzają się w wiotkich i grubych skórach, przy licznych drobnych zmarszczkach.

MM: Dziękuję za rozmowę. Szkolenie już za tydzień, mam nadzieję, że 26. lub 27. będziemy mogły porozmawiać o tym, jak ono wyglądało, i zrelacjonować je czytelniczkom i czytelnikom „Estetyki i Chirurgii”

AO: Oczywiście 🙂

 

Dr n. med. Anna Okruszko, specjalista dermatolog. Założycielka Kliniki Medycyny Estetycznej i Przeciwstażeniowej EstMed. Jest międzynarodowym ekspertem i szkoleniowcem grupy Skin Tech Pharma. Zaangażowaniem i pasją dzieli się ze swoimi pacjentami od ponad 15 lat. Była jednym z pionierów medycyny estetycznej w województwie podlaskim. Jest autorką wielu wypowiedzi eksperckich publikowanych w ogólnopolskich mediach. Absolwentka podyplomowej Szkoły Medycyny Estetycznej Polskiego Towarzystwa Lekarskiego. Przez 5 lat pracowała w Klinice Endokrynologii (specjalizacja z chorób wewnętrznych, doktorat), kolejnych 5 lat w Klinice Dermatologii (specjalizacja z dermatologii). Szkoliła się także w zagranicznych ośrodkach medycznych (Oslo, Rzym, Londyn, Monte Carlo, Paryż).

1 Comment

  1. Elizabeta pisze:

    Super sprawa tylko na ile skuteczna?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *