Po operacji onkologicznej najważniejsze pytanie nie brzmi: „czego nie wolno jeść?”, lecz: „jak dostarczyć organizmowi wystarczająco dużo białka i energii, aby mógł się odbudować?”. Zabieg operacyjny nie kończy leczenia onkologicznego. Rozpoczyna etap regeneracji, w którym jedzenie przestaje być wyłącznie codzienną czynnością, a staje się jednym z elementów odzyskiwania sił. Nadmierne ograniczenia, lęk przed posiłkami i dieta oparta niemal wyłącznie na zupach mogą prowadzić do niedostatecznej podaży kalorii oraz dalszej utraty masy ciała. Dlatego żywienie po operacji powinno koncentrować się nie tylko na tolerancji posiłków, lecz także na ich rzeczywistej wartości odżywczej.
Pacjenci po operacjach onkologicznych często skupiają uwagę na zakazach. Pytają, których produktów nie wolno spożywać, czego należy się obawiać i co mogłoby zaszkodzić. Tymczasem zdecydowanie zbyt dużo uwagi poświęcają często eliminowaniu produktów, a zbyt mało temu, co powinno znaleźć się w codziennym jadłospisie.
Jednym z najważniejszych elementów diety podczas leczenia onkologicznego jest białko. Dlatego zamiast budować żywienie wyłącznie na kolejnych ograniczeniach, warto zadbać o jego odpowiednią ilość i regularną obecność w diecie. Po operacji jedzenie ma wspierać organizm w okresie regeneracji, odzyskiwania sił i powrotu do równowagi.
Rodzaj operacji wyznacza pierwszy etap żywienia
Nie istnieje jeden schemat żywienia odpowiedni dla wszystkich pacjentów onkologicznych. Sposób jedzenia zależy między innymi od rodzaju przeprowadzonego zabiegu i etapu rekonwalescencji.
Po operacjach przełyku lub żołądka wczesne żywienie często rozpoczyna się od diety płynnej. Nie oznacza to jednak, że pacjent powinien przez długi czas ograniczać się do niewielkich ilości zupy. Dieta musi być dostosowana do aktualnych możliwości chorego, ale jednocześnie powinna dostarczać ilości energii odpowiadającej potrzebom okresu pooperacyjnego.
Znaczenie odpowiedniej podaży kalorii dobrze pokazuje historia pacjentki po usunięciu żołądka. Miesiąc po wypisie ze szpitala zgłosiła się na kontrolę, ważąc o kolejnych pięć kilogramów mniej. Dalszy spadek masy ciała był sygnałem alarmowym.
Przyczyną nie była całkowita niezdolność do jedzenia. Pacjentka, obawiając się posiłków po operacji, przez cały czas jadła przede wszystkim zupę. Chociaż taki posiłek może wydawać się bezpieczny i łatwy do spożycia, nie zapewniał jej wystarczającej ilości energii.
W tym okresie szczególnie ważne było uzupełnienie kalorii preparatami odżywczymi w formie napojów, określanymi potocznie jako „nutridrinki”. W opisywanej sytuacji potrzebne mogły być dwa, a czasem trzy takie preparaty dziennie. Jeden napój odżywczy i zupa stanowiły zbyt mało, aby zapobiec dalszej utracie masy ciała.
Historia ta pokazuje, że po operacji samo spożywanie posiłków nie wystarcza. Znaczenie ma również ich wartość energetyczna.
Preparat ma uzupełniać dietę, nie ją zastępować
Ważne są w tym czasie także preparaty wspomagające, nazywane immunomodulującymi, zawierające argininę oraz kwasy omega-3. Zaleca się jednak ich stosowanie jako dodatku do normalnej diety, a nie jako jej zamiennika.
Kluczowe jest tu słowo „dodatkowo”. Znów: preparat odżywczy nie powinien być traktowany jako usprawiedliwienie dla rezygnacji z innych posiłków. Jego zadaniem jest zwiększenie podaży energii i składników odżywczych w sytuacji, w której zwykła dieta okazuje się niewystarczająca lub pacjent nie jest jeszcze w stanie zjeść odpowiednio dużych porcji.
Lęk przed jedzeniem może pogłębiać problem
Po rozległej operacji obawa przed bólem, nudnościami, dyskomfortem lub pogorszeniem samopoczucia jest zrozumiała, i ona może jednak prowadzić do coraz większego zawężania jadłospisu. Pacjent wybiera w takim przypadku wyłącznie produkty uznawane przez siebie za „bezpieczne”, zmniejsza porcje, rezygnuje z kolejnych posiłków, a w konsekwencji zaczyna chudnąć właśnie wtedy, gdy dodatkowe kalorie i kilogramy są szczególnie potrzebne.
Dlatego rozmowa o żywieniu pooperacyjnym nie powinna sprowadzać się do listy zakazów. Trzeba również jasno określić, co pacjent powinien jeść, w jakiej ilości oraz w jaki sposób zwiększyć wartość energetyczną diety, gdy standardowe porcje są zbyt małe.
Jedzenie jest częścią rekonwalescencji
Najważniejszy wniosek jest prosty: po operacji onkologicznej jedzenie staje się częścią procesu leczenia i odzyskiwania sprawności. Dieta powinna uwzględniać charakter zabiegu i aktualny etap rekonwalescencji, ale nie może być oparta wyłącznie na ostrożności i eliminacjach.
Należy zwracać szczególną uwagę na ilość białka, odpowiednią podaż kalorii oraz rzeczywistą wartość odżywczą spożywanych posiłków. W razie potrzeby normalną dietę można uzupełniać zaleconymi preparatami wspomagającymi i wysokoenergetycznymi napojami odżywczymi.
Zupa może być początkiem żywienia po operacji, lecz nie zawsze wystarczy jako podstawa całodziennej diety. A strach przed jedzeniem – choć zrozumiały – nie powinien odbierać organizmowi składników, których potrzebuje do odzyskania sił.
A może kawa lub cukierek?
Najczęściej, jeśli przekornie zadamy takie pytanie pacjentowi, odpowie: „nie, bo przecież nie można”. Ale przecież wielu z nas rozpoczyna dzień od kawy. Nie wyobraża sobie też kawy bez czegoś malutkiego, słodkiego. W kawiarni też dostaniemy kawę i ciasteczko.
Kawa w odpowiednich ilościach nie jest problemem, a czasami wręcz pomaga: działa prokinetycznie, czyli wzmaga perystaltykę i pomaga szybciej wrócić do prawidłowego działania jelit.
A co z cukrem? To jest jeden z większych mitów Internetu, żeby nie przyjmować cukru w chorobie nowotworowej. Jasne, że nowotwór, jako twór składający się z komórek, które się szybko dzielą, najchętniej pobiera energię z cukrów prostych, z glukozy. Ale z glukozy korzystają też: nasz mózg, nasze mięśnie. Jest ona niezbędna do normalnego funkcjonowania. Jeśli więc radykalnie odstawimy cukry, organizm przejdzie na inny rodzaj metabolizmu: zacznie trawić nasze mięśnie, tłuszcz, i tak samo zrobi nowotwór. Nowotwór sobie poradzi. My możemy sobie nie poradzić. Wpędzimy się w rodzaj niedożywienia i tak naprawdę tylko i wyłącznie sobie tym zaszkodzimy. Cukry proste można zastąpić cukrami złożonymi i do tego zachęcam.




