Strona główna Chirurgia Plastyczna Ozempic Face i Ozempic Body – co chirurg plastyczny widzi po gwałtownym...

Ozempic Face i Ozempic Body – co chirurg plastyczny widzi po gwałtownym odchudzaniu? (dr n. med. Maciej Kuczyński)

artykuł na podstawie rozmowy z dr n. med. Maciejem Kuczyńskim - wiceprezesem Polskiego Towarzystwa Chirurgii Plastycznej, Rekonstrukcyjnej i Estetycznej

Popularność semaglutydu sprawiła, że do języka mediów i medycyny estetycznej weszły określenia takie jak „Ozempic Face” czy „Ozempic Body”. Z perspektywy chirurga plastycznego istota problemu nie sprowadza się jednak do działania jednego konkretnego preparatu. Znacznie ważniejsze są: tempo utraty masy ciała, brak właściwego nadzoru medycznego oraz to, w jaki sposób gwałtowne chudnięcie zmienia proporcje twarzy i sylwetki. Jak podkreśla dr n. med. Maciej Kuczyński – specjalista chirurgii ogólnej i chirurgii plastycznej, szczególny niepokój budzić może moda na samodzielne stosowanie leków odchudzających, traktowanych jako szybka alternatywa dla trwałej zmiany stylu życia.

Jeszcze kilka lat temu gwałtowna redukcja masy ciała była dla chirurga plastycznego przede wszystkim problemem obserwowanym u pacjentów po znacznej utracie kilogramów z różnych przyczyn. Dzisiaj coraz częściej dyskusja ta prowadzona jest w kontekście leków kojarzonych z odchudzaniem, w szczególności semaglutydu. W mediach społecznościowych pojawiły się nawet terminy opisujące charakterystyczne zmiany wyglądu po szybkiej redukcji masy ciała: „Ozempic Face”, „Ozempic Body”, a także określenia odnoszące się do zmian w obrębie pośladków czy innych części ciała.

Czy rzeczywiście mamy do czynienia z nową, swoistą kategorią problemów estetycznych wywoływanych przez konkretny lek? Z punktu widzenia chirurga plastycznego odpowiedź nie jest tak prosta.

Dr Maciej Kuczyński od razu zaznacza granice własnej specjalizacji. Nie podejmuje się oceny metabolicznych mechanizmów działania semaglutydu ani innych preparatów stosowanych w leczeniu cukrzycy i redukcji masy ciała. Jako chirurg plastyczny obserwuje natomiast konsekwencje zmian masy ciała widoczne w tkankach i sylwetce pacjenta.

Nie lek, lecz sposób jego stosowania

Jednym z najważniejszych wątków, zdaniem dr. Kuczyńskiego, jest rozróżnienie pomiędzy terapią prowadzoną pod kontrolą lekarza, a samodzielnym sięganiem po preparaty w celu szybkiego schudnięcia.

Problem zaczyna się wtedy, gdy lek przestaje być elementem zaplanowanego postępowania medycznego, a staje się produktem funkcjonującym w obiegu konsumenckim – narzędziem pozwalającym, przynajmniej w wyobrażeniu pacjenta, ominąć długotrwały proces zmiany nawyków.

Jak zauważa chirurg, z rozmów z pacjentami wynika, że dostęp do tego rodzaju preparatów bywa traktowany bardzo swobodnie. Szczególnie krytycznie odnosi się do sytuacji, w której pacjentki sięgają po nie na własną rękę, zamiast potraktować redukcję masy ciała jako element szerszej zmiany stylu życia. Jego zdaniem stosowanie leków bez kontroli medycznej może wymknąć się spod kontroli i prowadzić do poważnych konsekwencji zdrowotnych.

Z perspektywy chirurga plastycznego sednem problemu nie jest zatem demonizowanie farmakoterapii. Wręcz przeciwnie: dr Kuczyński wyraźnie wskazuje, że jeśli proces redukcji masy ciała odbywa się pod nadzorem lekarza, stopniowo i jako element kontrolowanego postępowania, sytuacja wygląda zupełnie inaczej.

To zasadnicza różnica, która często ginie w medialnej narracji o „ciele po Ozempicu”. Łatwo bowiem przypisać wszystkie widoczne zmiany jednemu lekowi. Tymczasem chirurg widzi przede wszystkim organizm po znaczącej, a nierzadko bardzo szybkiej utracie objętości tkanek.

Chirurg widzi efekt utraty objętości

Dla specjalisty chirurgii plastycznej redukcja masy ciała jest zmianą proporcji i objętości poszczególnych struktur ciała.

Dr Kuczyński zwraca uwagę, że podczas chudnięcia zmniejsza się nie tylko ilość tkanki tłuszczowej. Zmianie może ulegać także objętość mięśni i ich sprawność. Dlatego szczególnego znaczenia nabiera sposób, w jaki pacjent przechodzi przez proces redukcji masy ciała. Jeżeli farmakoterapii towarzyszy realna zmiana trybu życia, chirurg ocenia taki kierunek zdecydowanie pozytywnie.

Problem pojawia się w sytuacji przeciwnej – gdy redukcja masy ciała przebiega szybko, bez kontroli i bez równoległej pracy nad kondycją organizmu. Wtedy efekt może zacząć przypominać nie tyle harmonijną zmianę sylwetki, ile nadmierne wychudzenie.

„Ozempic Face” – twarz po utracie objętości

Twarz jest jednym z obszarów, w których skutki gwałtownego chudnięcia stają się szczególnie widoczne.

Jej młody, wypoczęty wygląd zależy nie tylko od jakości powierzchni skóry. Duże znaczenie mają również objętość i rozmieszczenie tkanek znajdujących się głębiej. Jeżeli w krótkim czasie dochodzi do znacznej redukcji masy ciała, zmieniają się proporcje twarzy.

Dr Kuczyński opisuje to bardzo obrazowo: zanikają „poduszeczki tłuszczowe” twarzy, wskutek czego może ona sprawiać wrażenie wymizerowanej, zmęczonej czy wręcz „cierpiącej”. To właśnie ten efekt został przez media i użytkowników portali społecznościowych ochrzczony mianem „Ozempic Face”.

Z punktu widzenia chirurga określenie to może być jednak mylące, jeśli sugeruje istnienie specyficznego uszkodzenia twarzy spowodowanego przez sam preparat. Dr Kuczyński jest w tej kwestii ostrożny. Twarz „po odchudzaniu” nie musi i nie oznacza twarzy „uszkodzonej przez lek”. Może być za to konsekwencją szybkiej utraty objętości tkanek, która zmienia kontury i wzajemne proporcje poszczególnych okolic anatomicznych.

Nie tylko twarz. Co oznacza „Ozempic Body”?

Analogiczny proces dotyczy całej sylwetki.

Utrata tkanki tłuszczowej nie odbywa się zgodnie z życzeniem pacjenta. Organizm nie redukuje jej wyłącznie z okolic, które dana osoba uważa za problematyczne. Zmniejszenie objętości może dotyczyć również miejsc, w których z punktu widzenia estetyki pacjent wolałby ją zachować. Dr Kuczyński wskazuje w tym kontekście między innymi na twarz, pośladki i piersi.

To obserwacja szczególnie istotna dla chirurgii plastycznej, ponieważ atrakcyjność sylwetki nie jest prostą funkcją niskiej masy ciała. O jej odbiorze decydują proporcje. Redukcja masy ciała może więc z jednej strony zmniejszyć obwód określonych partii ciała, z drugiej zaś doprowadzić do utraty objętości w miejscach stanowiących ważny element kobiecej lub męskiej sylwetki. W rezultacie pacjent, który osiągnął wymarzoną liczbę kilogramów, nie zawsze jest zadowolony ze swojego wyglądu.

Właśnie w tym miejscu zaczyna się obszar zainteresowania chirurga plastycznego” w ocenie i ewentualnej korekcji następstw dużej lub zbyt szybkiej utraty objętości ciała.

Szybciej nie zawsze znaczy lepiej

Popularność farmakologicznego wspomagania redukcji masy ciała wpisuje się w znacznie szerszy problem współczesnej kultury: oczekiwanie natychmiastowego efektu.

Chirurgia plastyczna zna to zjawisko bardzo dobrze. Pacjenci nie od dziś przychodzą do gabinetu z obrazem „efektu końcowego” zaczerpniętym z mediów społecznościowych, oczekując szybkiego przejścia od aktualnego wyglądu do założonego ideału.

Farmakologiczna redukcja masy ciała może wpisywać się w podobny schemat, jeśli zostanie potraktowana nie jako leczenie prowadzone według wskazań i pod kontrolą specjalisty, ale jako skrót umożliwiający jak najszybszą zmianę wyglądu.

Jeśli pacjent jednocześnie zmienia styl życia, chirurg ocenia taką sytuację jednoznacznie pozytywnie. Jeśli natomiast całość sprowadza się do gwałtownego chudnięcia bez kontroli, pojawia się ryzyko uzyskania efektu dalekiego od tego, czego pacjent oczekiwał – sylwetki nadmiernie wychudzonej i twarzy, która straciła naturalną objętość.

„Moda na Ozempic” z perspektywy gabinetu

Słowo „moda” ma tutaj szczególne znaczenie. Leczenie farmakologiczne z definicji nie powinno być modą, ponieważ powinno wynikać ze wskazań medycznych, indywidualnej oceny i nadzoru.

Tymczasem w zbiorowej świadomości określone preparaty zaczęły funkcjonować niemal jak element lifestyle’u. Jednocześnie powstał cały zestaw nazw opisujących rzekomo charakterystyczne „powikłania estetyczne”: Ozempic Face, Ozempic Body i kolejne warianty odnoszące się do poszczególnych części ciała.

Z perspektywy chirurga plastycznego takie uproszczenia mogą zaciemniać istotę zagadnienia.

Dr Kuczyński bardzo wyraźnie przestrzega przed automatycznym przypisywaniem zmian wyglądu jednemu lekowi. Jeżeli pacjent szybko traci znaczną masę ciała, zmiany będą dotyczyły całej struktury jego sylwetki. Znikają objętości, zmieniają się proporcje, a twarz może stracić miękkie kontury. To właśnie gwałtowność i brak kontroli są w jego ocenie kluczowymi czynnikami.

Lek jako narzędzie – najważniejsze jest, kto i jak go używa

Najtrafniejszym podsumowaniem stanowiska chirurga jest analogia, którą dr Kuczyński posługuje się pod koniec rozmowy: porównuje lek do młotka – to samo narzędzie może w niewłaściwych rękach wyrządzić krzywdę, a używane przez fachowca może służyć pożytecznym celom, i ta metafora dobrze oddaje medyczny sens debaty wokół semaglutydu.

Problemem nie jest preparat. Problemem może być jego niewłaściwe wykorzystanie.

Dla chirurgów plastycznych oznacza to również konieczność właściwego ustawienia rozmowy z pacjentem. Kiedy do gabinetu zgłasza się osoba niezadowolona z twarzy lub sylwetki po dużej redukcji masy ciała, pierwszym pytaniem nie powinno być: „jak naprawić Ozempic Face?”, ale raczej: co właściwie wydarzyło się podczas procesu odchudzania? Jak szybko następowała utrata kilogramów? Czy redukcja była prowadzona pod nadzorem lekarza? Czy towarzyszyła jej zmiana stylu życia? Czy masa ciała jest już stabilna? Jak zmieniły się proporcje tkanek?

Takie spojrzenie pozwala odejść od medialnej etykiety i powrócić do tego, czym w swojej istocie jest chirurgia plastyczna: oceną anatomii konkretnego pacjenta i zmian, które zaszły w jego ciele.

Chirurgia plastyczna nie powinna być kolejnym etapem „drogi na skróty”

W dyskusji o „Ozempic Face” łatwo stworzyć niebezpieczny schemat: najpierw szybkie odchudzanie, później szybka korekcja jego estetycznych następstw.

Dr Kuczyński prowadzi w przeciwnym kierunku. Punktem wyjścia powinna być kontrola procesu redukcji masy ciała, a nie późniejsza pogoń za naprawianiem jego skutków. Z punktu widzenia chirurga plastycznego atrakcyjnego wyglądu nie można sprowadzić do jak najmniejszej ilości tkanki tłuszczowej. Twarz potrzebuje odpowiednich proporcji i objętości. Piersi, pośladki i inne elementy sylwetki również tworzą określone relacje anatomiczne. Gwałtowna utrata masy może te relacje zaburzyć nawet wtedy, gdy sam spadek liczby kilogramów jest przez pacjenta odbierany jako sukces.

Dlatego modne określenia „Ozempic Face” i „Ozempic Body” warto traktować przede wszystkim jako hasła opisujące pewien fenotyp szybkiego wychudzenia, nie zaś jako prosty dowód, że określony lek „niszczy” twarz albo ciało.

Zamiast demonizowania – ostrożność

Perspektywa chirurga plastycznego wprowadza do dyskusji o semaglutydzie istotny element równowagi.

Z jednej strony nie należy bagatelizować zjawiska samodzielnego stosowania preparatów ani konsekwencji niekontrolowanej, szybkiej redukcji masy ciała. Z drugiej strony: nie należy przypisywać samemu lekowi wszystkich zmian obserwowanych po odchudzaniu.

Dlatego zamiast pytać, czy Ozempic „psuje” twarz i ciało, należałoby postawić pytanie bardziej precyzyjne: co dzieje się z wyglądem człowieka, gdy jego masa ciała zmniejsza się gwałtownie, bez odpowiedniej kontroli i bez kompleksowej zmiany stylu życia?

Właśnie na to pytanie chirurg plastyczny jest w stanie odpowiedzieć najpełniej.

Bo z jego perspektywy „Ozempic Face” nie jest przede wszystkim historią o jednym leku. Jest historią o granicach bezpiecznego odchudzania, o znaczeniu proporcji i objętości tkanek oraz o konsekwencjach sytuacji, w której medyczne narzędzie zaczyna funkcjonować jako element mody.

A, jak przypomina dr Maciej Kuczyński, każde narzędzie może być wykorzystane dobrze albo źle. Kluczowe znaczenie mają wiedza, wskazania i kontrola specjalisty.